Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    Choroba

    teddy-3183563

    Opowiem Wam historię pewnej dziewczyny i jej rodziny Doświadczyła ona wielu strasznych sytuacji. Pamiętam, jak obydwie przeżywałyśmy wszystko, to co mi opowiadała. Chciała chciałabym tym podzielić.
    Poznałam Agatę, kiedy miała czternaście lat na jednej z wakacyjnych oaz. Mieszkała ona kilkadziesiąt kilometrów ode mnie. Spotykałyśmy się co dwa, trzy tygodnie. Na jednym ze spotkań dowiedziałam się, że moja przyjaciółka zachorowała na poważną chorobę. Trudno było mi to przyjąć do wiadomości. Moja przyjaciółka cierpiała na białaczkę. Zaczęłam dużo czytać na ten temat... - przyczyny, leczenie, rokowania, szanse na przeżycie. Wiedziałam, że nie mogę się od niej odwrócić, że ona mnie teraz bardzo potrzebuje. Jej rodzice załamali się, gdy lekarz oznajmił im o chorobie córki. Było im ciężko. Agata miała jeszcze dwie siostry bliźniaczki- po dwanaście lat oraz brata, który miał dwadzieścia pięć lat. Ojciec był prawnikiem, a jej mama księgową.
    Przyszedł czas, że domem Agaty stał się szpital. Starałam się odwiedzać ją tak często, jak to tylko było możliwe. Oglądałyśmy filmy, chodziłyśmy na spacery po szpitalnym podwórku. Pomagałam jej w nauce. Jej „przyjaciele" odwrócili się, przestali utrzymywać z nią kontakt. Gdy się o tym dowiedziałam, jeszcze bardziej żal mi było Agaty. Przecież to taka wspaniała dziewczyna. Będąc z nią w szpitalu, bardzo chciałam być najlepszym jej słuchaczem i osobą której może powiedzieć wszystko.
    Po długim pobycie w szpitalu, lekarze stwierdzili, że Agata może wyjechać na jakiś czas do domu. Jednak już nic nie było takie samo. Mama Agaty- Marzena- zachorowała na depresję. Jeździła do psychiatry, do psychologów. Jej życie podtrzymywały tabletki. Jej mąż- Michał- także nie dawał sobie rady. Pracował już tylko pięć godzin dziennie, przez co poziom rodziny obniżył się. Jednak pan Michał nie tracił wiary, co do zdrowia córki. Dużo się modlił, w kościele zaczął przebywać częściej niż raz na tydzień, jeździł na różnorodne rekolekcje. Całą nadzieję pokładał w Chrystusie.
    Po połowie roku moja przyjaciółka znowu „zamieszkała" w szpitalu. Leki już nie działały tak dobrze, jak na początku, przepowiadano, że Agacie nie zostało już dużo czasu. Pamiętam, jak opowiadała mi, że czuje w sobie obecność Boga, mi było trudno zrozumieć jak to jest. Pewnego dnia przyniosłam Agacie książkę. Gdy ją otwarła, bardzo się zdziwiła, ponieważ były tam tylko puste kartki. Poinformowałam ją, że może stworzyć tak jakby własną książkę, pisząc o Bogu, o tym co czuje, że jest to miejsce,gdzie może pisać i nikt tego nie przeczyta bez jej zgody... Wtedy po raz pierwszy w życiu zobaczyłam tak szczery uśmiech... Uśmiech czternastolatki, który wyrażał więcej niż cokolwiek. Bardzo mi podziękowała, mówiła, że pragnie wylać wszystkie swoje myśli na te kartki.
    Jej zdrowie znów uległo pogorszeniu, gdy dowiedziała się, że matka popełniła samobójstwo. Stan psychiczny Agaty był bardzo zły. Po pogrzebie pani Marzeny, jej córka poprosiła mnie, abym dała jej chwilę na przemyślenia, wypłakanie się, zrozumienie tego wszystkiego. Zgodziłam się. Po dwóch tygodniach przerwy, Agata zadzwoniła i powiedziała, że chciałaby się ze mną spotkać. Moja radość była ogromna, ponieważ bardzo tęskniłam za przyjaciółką, jednak z drugiej strony jednak obawiałam się tego spotkania. Nie wiedziałam, jak się zachować ,co robić, aby jej nie urazić, aby nie przypominać o śmierci mamy.
    Przed świętami Bożonarodzeniowymi otrzymałam drastyczną wiadomość. Gdy przed moimi drzwiami do domu pojawił się pan Michał cały zapłakany obawiałam się już tylko najgorszego. Niestety moje obawy się potwierdziły...- Agata zmarła. Wraz z tą chwilę moje życie się zawaliło, straciło dla mnie jakikolwiek sens. Już nigdy nie zobaczę Agaty, nie przytulę, nie porozmawiam z nią, nie zapytam co u niej. Po jej pogrzebie przez tydzień nie wychodziłam z domu. Moja mama zabrała mnie do psychologa. Pomagał mi, dużo rozmawialiśmy, zrozumiałam, że muszę żyć dalej, nie mogę się zatrzymywać. Jest już dwa lata po śmierci Agaty. Była to najlepsza osoba, jaką spotkałam w życiu. . Posiadanie takiej przyjaciółki było dla mnie ogromnym szczęściem. Wiele się od niej nauczyłam i bardzo jej za to dziękuję, wierzę że kiedyś spotkamy się w niebie.

    Oceń ten wpis:
    Przez łaskę odzyskana
    Centralna Oaza Matka - Krościenko
     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    piątek, 19, październik 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.