Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    Gruzja do tańca, ale czy różańca?

    IMG_20180405_134318

    Za górami, za morzami, poza zasięgiem lornetki istnieje Gruzja. Mały, ale niezwykle bogaty kraj. Chodź życie tu nie jest najłatwiejsze, mieszkańcy czują współodpowiedzialność za wzloty i upadki. Jak Bóg jest obecny w ludzkich sercach i dlaczego wiara na stokach Kaukazu wydaje się łatwiejsza?

    4:50. Zaspane powieki podnoszą się. Mrugające światła i komendy o zapięciu pasów bezpieczeństwa dowodzą, że za chwilę stopy dotkną nie do końca europejskiego lądu. Samolot ląduje w porcie lotniczym oddalonym o 20 km na wschód od Tbilisi. W stolicy Gruzji spędzimy kolejne 5 dni. Stąd udamy się w poszukiwaniu początków Kościoła. Czy odnajdziemy coś więcej niż freski z VI wieku? Kiedy udajemy się do ośrodka, oczy lgną do zasnutych szyb, umysł choć jeszcze nie w pełni przytomny – pragnie dowiedzieć się coś więcej o kraju i narodzie wojowników i miłośników. Gdzie leży Gruzja, co to za kraj? Profesor Vaja Vadridze, rektor Uniwersytetu Sulkhan-Saba Orbeliani wypowiada zdanie, które zapada w pamięć każdego, kto je usłyszał – Gruzja jest balkonem Europy, z którego wyłania się widok na Azję.

    Tserovani, wioska oddalona o około 25 km od centrum metropolii. Kilkaset metrów za zjazdem z autostrady. Dwa labradory o jasnym umaszczeniu radośnie doskakują do każdego wysiadającego z autokaru. Pilnują Domu–Ośrodka, gdzie zatrzymują się grupy pielgrzymów. Obiekt należy do bpa Giuseppe Pasotto, apostolskiego administratora Kaukazu, ale zarządza nim Sofia Astoyan z mężem. Z pochodzenia jest Ormianką. Znakomicie gotuje. Stoły uginają się od serwowanych potraw. Gościnność to podstawowa cecha Gruzinów. – Na stole zawsze podaje się więcej niż goście mogą zjeść. To wyraz kultury i szacunku dla przybysza. Gdy po zakończeniu posiłku jedzenie wciąż zostaje na półmiskach, to znak, że potrawy były smaczne – wyjaśnia prof. Vaja, podczas jednej z kolacji.

    Zachwytu Gruzją nie da się ukryć. Poranne przejazdy przez centrum miasta zajmują sporo czasu. Pomimo czteropasmowych dróg są gigantyczne korki. Nikt się nie niecierpliwi. To czas kiedy na spokojnie można podziwiać mieszankę architektury. Połyskujące w promieniach słońca wieżowce miksują się ze starszymi zabudowaniami. Nad miastem czuwa 20-metrowy posąg Matki Gruzji – statuy podobnej do nowojorskiej. Kobieta wita przybyszów. W lewej ręce trzyma puchar z winem dla przyjaciół, w prawej trzyma miecz przeznaczony dla wrogów.

    Miejscowi szybko rozpoznają Polaków. Uwielbiają nasz kraj, wspominają o podobnej historii, walce przeciw wspólnemu okupantowi. Szanują za Lecha Kaczyńskiego, który osobiście przyczynił się do zwycięstwa rewolucji róż.

    Między zwiedzaniem, a rozmowami jest czas na modlitwę. Architektura nie tyko sprzyja. Ona wyzwala wdzięczność ku Stwórcy. Na każdej ulicy spotykamy cerkwie. Wyłania się woń kadzidła używanego w Kościele prawosławnym kilkukrotnie częściej. Kobiety zakładają chusty na głowy, spódnice, bądź ich imitację. Robimy podobnie, by uszanować tubylców. Zapalamy też z nimi świeczki, całujemy ikony. Modlimy się każdy w swojej intencji, choć wszyscy mamy na uwadze tę jedną - jedność nas Chrześcijan. Żywiąc nadzieję, że św. Nino i św. Jerzy wysłuchają i zaniosą te prośby. Budowle sakralne mają niepodrabialny styl gruzińskiego prawosławia. Tylko czasem zdarzy się jakieś wnętrze, zamalowane przez Rosjan w XIX wieku i przerobione na ichniejszy styl.

    Nie sposób pominąć też nowoczesnego Soboru Trójcy Świętej, siedziby Katolikosa, Patriarchy Gruzji. Złota kopuła nie pozwala odwrócić uwagi, ogrom świątyni wzbudza podziw, umiejscowienie na górze św. Eliasza oswobadza z tłoku miejskiego życia. Wracając do Tserovani zatrzymujemy się w historycznej stolicy Gruzji. Mccheta jest mniejsza, skromniejsza, starsza i ma dwie świątynie, niezwykłe dla europejskiego oka. Monastyr Dżweri i Sweti Cchoveli, szczególnie ta ostatnia chlubi Gruzinów. Legenda mówi, że Żyd Elizeusz pojechał bronić Jezusa przed niesprawiedliwym wyrokiem Piłata, ale dotarł po jego śmierci. Od żołnierza rzymskiego odkupił szatę i podarował ją siostrze, która otuliwszy się nią, zmarła i została w niej pochowana. Na tym miejscu wyrósł cedr, którego nie można było usunąć. Łaskę zbudowania świątyni wymodliła św. Nino. Pewnego dnia drzewo nie wyrosło, a na jego miejscu powstała kolumna.

    17:01 - od Placu Wolności do katedry katolickiej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny jest 300 metrów. A może nawet mniej niż 290? Świątynia nie przypomina polskich. Skromna na zewnątrz, jasna i czysta w wewnątrz. Ma coś w sobie. Przestrzeń do medytacji? Na ścianach powieszono kilkadziesiąt małych ikon. Przedstawiają sceny z Pisma Świętego. Po lewej Stary Testament, po prawej Nowy. Subiektywnie mówiąc, są piękne. Urzęduje tu jeszcze jedna ważna osoba, dla całego regionu kaukaskiego. Biskup Giuseppe Pasotto mówi płynnym gruzińskim, choć na zawołanie – Sia lodato Jesù Cristo! – zatrzymuje się, podaje rękę i z uśmiechem mieszanym z zaskoczeniem, odpowiada – Sempre sia lodato. 

    Jan Paweł II powierzając mi misję duszpasterzowania w Gruzji, powiedział: Jeśli Jezus zmartwychwstał to wszystko będzie dobrze.                                                                                               ~ bp Giuseppe Pasotto CSS

    O sytuacji Kościoła w Gruzji, a jeszcze więcej o relacjach między wyznaniami opowiada Sofia, dyrektor ośrodka w Tserovani. Sama jest katoliczką, mówi, że jest ich tutaj mało. Księża stanowią w większości Polacy. Relacje z prawosławnymi są ciężkie. – duża część społeczeństwa jest słabo wyedukowana religijnie. W szkołach nie ma przedmiotów. Duchownym także brakuje formacji – mówi. W zdominowanym przez prawosławie kraju mało kto wie o katolikach coś więcej. Brakuje świadomości. – pielgrzymka Papieża Franciszka nie była najważniejszym wydarzeniem. Ludzie, szczególnie ci z wiosek boją się katolików.

    Inne wrażenie wzbudzają studenci. Magda studentka teologii, wyznaje prawosławie, ale z nami wchodzi do kościoła katolickiego. Uczestniczyła też w spotkaniu z Ojcem Świętym. – Studiując teologię korzystamy z wspólnej spuścizny ojców. Więcej nas łączy niż dzieli – mówi. Kontrast nie jest widoczny. Relacje układają się wybornie. Znajomości w trakcie budowy.

    Ostatnie dni spędzamy poza miastem. Pierw kilka godzin na trasie do kompleksu klasztornego – Dawit Garedża. Monastyry wykute w skałach na stokach góry Garedża swój początek mają w VI wieku. W najświetniejszych momentach, skały zamieszkiwało nawet kilka tysięcy mnichów. Dziś są obecni, ale w dużo mniejszej reprezentacji. Miejsce, w którym można odpocząć, zebrać myśli, spacerować znajduje się na granicy gruzińsko-azerskiej. Natykamy na żołnierzy, którzy nie pozwalają się sfotografować. Winny region Kachetia, w szczególności wzgórza Garedża są przedmiotem sporu między narodami.

    Ostatni dzień spędzamy na północy,u stóp Kazbegu – najwyższej góry w Gruzji. Tutaj Kaukaz pokazuje pazur. Temperatura spada, śnieg wokół. Wyjeżdżamy (z przygodami) do prawosławnego klasztoru Sminda Sameba. Droga prowadzi przez wyboiste tereny. Poruszamy się specjalnymi jeepami, które przewożą przybyszy żądnych zobaczyć … przestrzeń.

    Na górze jest chłodniej. Powietrze wydaje się rzadsze. Tylko klasztor i natura. Gwar robią zwiedzający. Szczyty zdają się być ścieżkami do nieba. Normalny świat został. Problemy czekają. My uciekamy. Jedni w palenie świeczek przy ikonach, inni w robienie zdjęć. Jeszcze inni w milczenie i wewnętrzne dysputy. Na stokach Kaukazu wiara jest łatwiejsza do praktykowania. Wokół nie ma zgubnych relacji. 


    Sweti Cchoweli 

    ​Narodowe sanktuarium Gruzinów. Od 1994 roku wpisane na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Wewnątrz znajduje się m.in. relikwia - stopa św. Andrzeja. 


    Kazbek

    ​Wspinaczka na górę wymaga umiejętności i sprzętu. Dojeżdżając do Cminda Sameba można wyciszyć oczekiwania i włączyć marzenia. 


    Bp Giuseppe i prof. Vaja 

    ​Bp Giuseppe połączył Włochy i Gruzję dzięki zmieszaniu szczepów winogron, z których później mąż Sofii, wytwarza jedyne na świecie wino. 

    Oceń ten wpis:
    Miłosierdzie
    Matka chwil powszednich
     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    sobota, 23, czerwiec 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.