Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    HYMN O MIŁOŚCI

    P7100324

    Hymn o miłości"


      Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

    a miłości bym nie miał,

    stałbym się jak miedź brzęcząca

    albo cymbał brzmiący.


      Gdybym też miał dar prorokowania

    i znał wszystkie tajemnice,

    i posiadał wszelką wiedzę,

    i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.

    a miłości bym nie miał,

    byłbym niczym.


      I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,

    a ciało wystawił na spalenie,

    lecz miłości bym nie miał,

    nic bym nie zyskał.


      Miłość cierpliwa jest,

    łaskawa jest.

    Miłość nie zazdrości,

    nie szuka poklasku,

    nie unosi się pychą;


      nie dopuszcza się bezwstydu,

    nie szuka swego,

    nie unosi się gniewem,

    nie pamięta złego;

      nie cieszy się z niesprawiedliwości,

    lecz współweseli się z prawdą.


      Wszystko znosi,

    wszystkiemu wierzy,

    we wszystkim pokłada nadzieję,

    wszystko przetrzyma.


      Miłość nigdy nie ustaje,

    [nie jest] jak proroctwa, które się skończą,

    albo jak dar języków, który zniknie,

    lub jak wiedza, której zabraknie.


      Po części bowiem tylko poznajemy,

    po części prorokujemy.

      Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,

    zniknie to, co jest tylko częściowe.


      Gdy byłem dzieckiem,

    mówiłem jak dziecko,

    czułem jak dziecko,

    myślałem jak dziecko.

    Kiedy zaś stałem się mężem,

    wyzbyłem się tego, co dziecięce.


      Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;

    wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:

    Teraz poznaję po części,

    wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.


      Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:

    z nich zaś największa jest miłość.


    „Papież Franciszek oddaje do rąk wszystkich rodzin adhortację Amoris Leatitiae (Radość miłości),
    w której wskazuje na potrzebę troszczenia się o miłość wzajemną (w małżeństwie i w rodzinie).
    Zauważa, ze choć często używa się słowa „miłość" to jest ono jednak często nadużywane
    i źle pojmowane. Dlatego Papież na podstawie tekstu św.Pawła (1 Kor 13,4-7), który przyjęło się
    nazywać „Hymnem o miłości", wydobywa i ukazuje cechy prawdziwej miłości."

    – Marek Kruszyński



      MIŁOŚĆ CIERPLIWA JEST

    Pierwsze wyrażenie to makrothymei. Słowa tego nie można tłumaczyć jedynie jako „wszystko przetrzyma", ponieważ idea ta jest wyrażona na końcu wersetu siódmego. Jego znaczenie możemy pojąć z greckiego tłumaczenia Starego Testamentu, gdzie mowa o tym, że Bóg jest „nieskory do gniewu" (Wj 34, 6; Lb 14, 18). Ma to miejsce, gdy osoba nie daje się ponieść impulsom i unika napaści. Jest to cecha Boga przymierza, który wzywa do naśladowania Go także w życiu rodzinnym. Uzbrojenie się w cierpliwość nie oznacza pozwalania, aby nas nieustannie maltretowano, ani też tolerowania agresji fizycznej czy zgody na to, by nas traktowano jak przedmioty. Problem rodzi się wówczas, gdy żądamy, aby relacje były idylliczne czy też, aby ludzie byli doskonali, albo gdy stawiamy siebie w centrum i oczekujemy wyłącznie, aby działo się tak, jak chcemy. (AL. 91,92)

    Człowiek, który odkrywa przed kimś całą swoja delikatność okazując mu uczucia jest tak bardzo blisko drugiej osoby, że zatraca swoje hamulce. W momencie, gdy sytuacja ulega zmianie jego zachowanie naturalnie pokazuje co dany człowiek czuje.
    Po pewnym czasie przychodzi upokorzenie z powodu wstydu za uprzednie zachowanie. Panowanie nad emocjami jakie lokujemy w słowach, spojrzeniach i gestach jest trudną lekcją. Cierpliwość to poświęcenie, a więc jest nieodłączną, choć nie najprzyjemniejszą, częścią miłości.

    „Miłość zawsze ma poczucie głębokiego współczucia, które prowadzi do zaakceptowania drugiej osoby jako części tego świata, nawet gdy działa w inny sposób, niż bym sobie tego życzył."(AL. 92)


      MIŁOŚĆ ŁASKAWA JEST

    Następne słowo to chresteuetai, unikalne w całej Biblii, pochodzące od chrestos (osoba dobra, okazująca swoją dobroć w czynach). Jednak, biorąc pod uwagę w jakim kontekście znajduje się to słowo, w ścisłym paralelizmie z poprzednim czasownikiem, staje się jego uzupełnieniem. Tak więc św. Paweł chce wyjaśnić, że „cierpliwość" wymieniona jako pierwsza, nie jest postawą całkowicie pasywną, ale towarzyszy jej aktywność, dynamiczna i kreatywna reakcja wobec innych. Wskazuje, że miłość czyni innym dobro i je krzewi. Dlatego tłumaczy się jako „życzliwa".(AL. 93)

    Często łapiemy się na tym, że brakuje w nas życzliwości, patrząc na nasze czyny nie można powiedzieć, że jesteśmy osobami cierpliwymi obdarowującymi innych łaskawością. A przecież kochamy. Aby przejść do zmian najpierw trzeba doskonale zrozumieć co czuje w związku z naszym brakiem życzliwości druga osoba, dzięki świadomości i zrozumieniu będzie nam łatwiej przejść do bezinteresownego dawania siebie w najlepszej postaci. Każda próba pozbycia się skażenia to uzdrowienie, kończy się radością z dobra które dzięki niemu mnoży się w zastraszającym (zło) tempie.


      MIŁOŚĆ NIE ZAZDROŚCI

    Następnie odrzuca się jako sprzeczną z miłością postawę wyrażoną słowem zeloi (zazdrości czy zawiści). Oznacza to, że w miłości nie ma miejsca na doświadczenie przykrości z powodu dobra drugiej osoby (Dz 7, 9; 17, 5). Zazdrość, to smutek z powodu dobra innych, ukazujący, że nie jesteśmy zainteresowani szczęściem innych, ponieważ skoncentrowaliśmy się wyłącznie na własnej pomyślności.(Al. 95)

    Odrzucając od siebie wiarę sprawiedliwość równości możemy bez żadnego wysiłku cieszyć się z dobra innych. Po drugiej stronie jest to, że chcielibyśmy mieć tak samo. Łatwo przychodzi radość np. ze spędzania wspólnie czasu, natomiast, gdy druga połowa spędza świetnie czas z innymi ciężej spojrzeć na to bez zazdrości. Każdy uznając, że może być szczęśliwy samotnie, później z kimś innym będzie to szczęście mnożył i pozwoli mu na indywidualne szczęście bez zazdrości. Zazdrość niszczy od środka człowieka, który zazdrości, zniszczony człowiek nie stworzy zdrowej relacji.


      MIŁOŚĆ NIE SZUKA POKLASKU, NIE UNOSI SIĘ PYCHĄ

    „Logika miłości chrześcijańskiej, nie jest logiką ludzi czujących, że przewyższają innych i potrzebujących, by dać innym odczuć swą władzę, ale: „kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym" (Mt 20, 27). W życiu rodzinnym nie może dominować logika panowania jednych nad drugimi czy współzawodnictwo, by dostrzec, kto jest bardziej inteligentny i możny, ponieważ ta logika kładzie kres miłości. Także rodziny dotyczy rada: „Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje" (1 P 5, 5). (AL. 98)


    Zaimponowanie drugiej połowie jest nieodłączną częścią natury ludzkiej, wywodzi się ze świata zwierząt w którym najsilniejsze osobniki łączyły się w pary tylko w celu rozmnażania, nie ma to nic wspólnego z miłością, która jest relacją duchową. Mężczyźni nadal chcą imponować kobietom, które chcą być dla nich także jak najlepsze - to się nie zmieniło. Gdyby przyjąć, że miłość przyszła w toku ewolucji, to dziś możemy kochać lepiej niż półwieku temu. Patrząc przez pryzmat miłości rodzinnej którą zapewniono nam możemy starać się kochać (dając siebie) bardziej w swoich rodzinach. Jeżeli każdy będzie wchodził na swój Mount Everest to fabryka dobra będzie się wciąż modernizowała i nigdy miłość nie wyjdzie z mody.


      MIŁOŚĆ NIE DOPUSZCZA SIĘ BEZWSTYDU

    „Miłowanie oznacza także chęć bycia miłowanym przez innych i tutaj znajduje swój sens wyrażenie asjemonei. Pragnie ono wskazać, że miłość nie działa brutalnie, nie działa w sposób niegrzeczny, nie traktuje szorstko. Jej sposób bycia, jej słowa, jej gesty są sympatyczne, a nie grubiańskie lub sztywne. Nie lubi ranić innych. Uprzejmość „jest szkołą wrażliwości i bezinteresowności", wymagającą od jej adepta „kształtowania swego umysłu i zmysłów i nauczenia się czuć, mówić a niekiedy – milczeć" . Bycie miłym nie jest stylem, który chrześcijanin może wybrać lub odrzucić. W ramach podstawowych wymogów miłości „każdy człowiek jest zobowiązany, by uczynić uprzejmymi swoje relacje z innymi" . Każdego dnia, „wchodzenie w życie drugiego, również kiedy należy on do naszego życia, wymaga delikatności postępowania w sposób nieinwazyjny, co odnawia zaufanie i szacunek. [...] A miłość, im bardziej jest intymna i głęboka, tym bardziej wymaga poszanowania wolności i zdolności czekania, aż drugi otworzy drzwi do swojego serca".(Al. 99)

    Ten niezwykle wzruszający fragment oczyszcza ze złudzeń odpowiadając na najtrudniejsze pytanie – jak zachować równowagę? Nikt nie mówi, że relacja miłości jest łatwa, każdy chciałby żeby tak było, aby można było instrukcję obsługi ukazywaną w filmach idealnie przekalkowywać do naszego życia. Jednak wtedy rodzi się kolejne pytanie, czy powielając wzorce nie tracimy odczuwania, nie tłamsimy cichego wewnętrznego głosu, który jest na tyle delikatny, że przy głośnym dążeniu do celu przez wykonywanie kolejnych punktów naszego planu zostaje zagłuszony. Niektórzy ze względu na wstyd przed wrażliwością postanowili zniszczyć ten głos udając, że go nie słyszą, po paru latach pewnie już zapomnieli o jego istnieniu.
    Na szczęście dzięki miłości ten glos się budzi, empatia pozwala na dawanie wolności, a odrobina wiedzy zmniejsza naszą toksyczność w środowisku.


      MIŁOŚĆ NIE SZUKA SWEGO

    „Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich!" (Flp 2, 4). W obliczu tak wyraźnego stwierdzenia Pisma Świętego trzeba unikać przyznawania pierwszeństwa miłości dla samych siebie, jakby była szlachetniejsza niż dar z siebie dla innych. W obliczu tak wyraźnego stwierdzenia Pisma Świętego trzeba unikać przyznawania pierwszeństwa miłości dla samych siebie, jakby była szlachetniejsza niż dar z siebie dla innych. Pewien priorytet miłości do samych siebie może być rozumiany tylko jako uwarunkowanie psychologiczne, gdyż ten, kto nie potrafi kochać samego siebie napotyka trudności w miłowaniu innych: „Kto jest zły dla siebie, czyż będzie dobry dla innych? [...] Nie ma gorszego człowieka niż ten, który jest sknerą dla siebie samego" (Syr 14, 5-6)." (AL.102)


    Potrzebuję spokoju, ciszy, samotności, aby sobie wszystko poukładać, przemyśleć. W tym czasie, gdy skupiam się tylko na swoich potrzebach nie zauważam potrzeb innych, albo odrzucam je na dalszy plan, aby absolutnie nie zmieniły moich zamiarów.
    Taki chwilowy brak empatii, może powodować, że zrzucę obowiązki bycia dla najbliższych podporą na inną osobę. Chwilowa wygoda przerodzi się w znieczulicę, a miłość to czucie, słuchanie, pytanie i odstawienie siebie na drugi plan, gdy inni mogliby nas potrzebować. Nie oczekując w zamian ciągłego zainteresowania, ale oferując danie siebie tak po prostu zawsze.


      MIŁOŚĆ NIE UNOSI SIĘ GNIEWEM

    „Jeżeli pierwsze słowa „Hymnu o miłości" zachęcały nas do cierpliwości unikającej gwałtownego reagowania w obliczu słabości i błędów innych, to teraz pojawia się inne słowo – paroxynetai – które odnosi się do wewnętrznej reakcji oburzenia spowodowanej czymś zewnętrznym. Jest to przemoc wewnętrzna, nie okazywane podrażnienie, która stawia nas w postawie obronnej przeciwko innym, jakby byli uciążliwymi wrogami, których należy unikać. Żywienie takiej wewnętrznej agresji niczemu nie służy. Powoduje tylko naszą niemoc i doprowadza do naszej izolacji. Oburzenie jest zdrowe, gdy prowadzi nas do reagowania w obliczu poważnej niesprawiedliwości, ale jest szkodliwe, gdy ma skłonność do przenikania wszelkich naszych postaw wobec innych."(AL.103)

    Nie jesteśmy istotami świętymi naokoło których wszyscy będą chodzili na paluszkach, abyśmy się przypadkiem nie zdenerwowali. Jesteśmy istotami myślącymi i czującymi, które mają zdolność dopasowania się do różnych sytuacji. Bycie bezproblemowym


      MIŁOŚĆ NIE PAMIĘTA ZŁEGO

    „Jeśli pozwolimy, aby złe odczucia przeniknęły do naszego wnętrza, to czynimy miejsce dla urazy, która zagnieżdża się w sercu. Wyrażenie logizetai to kakon oznacza „uwzględnienie zła", „odnotowanie go", to znaczy chowanie urazów. Przeciwieństwem jest przebaczenie oparte na nastawieniu pozytywnym, próbującym zrozumieć słabość innych i starającym się szukać usprawiedliwienia dla drugiej osoby, podobnie jak Jezus, który powiedział: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią"." (AL.105)


    Przebaczenie przychodzi ludziom trudno, gdyż myślą, że aby inni mieli do nas szacunek powinniśmy pokazać im w jakimś stopniu co my przez nich odczuliśmy. Zatacza się błędne koło, bo te osoby także są przez nasze zachowanie zranione. Nie musimy walczyć o szacunek, bo podczas tej walki i wzbudzonych przez nią uczuć już go straciliśmy. Obdarzajac innych szacunkiem budzimy w sobie pokłady dobra i chęć zrozumienia, które ułatwiają przebaczenie.


      MIŁOŚĆ NIE CIESZY SIĘ Z NIESPRAWIEDLIWOŚCI, LECZ WSPÓŁWESELI SIĘ Z PRAWDĄ

    „Wyrażenie jairei epi te adikia oznacza coś negatywnego, przebywającego w tajnikach ludzkiego serca. Jest to zatruta postawa ludzi cieszących się z tego, że ktoś doznaje niesprawiedliwości. Fraza ta jest dopełniona przez następną, wyrażającą się w sposób pozytywny: sygjairei te aletheia – „współweseli się z prawdą". To znaczy cieszy się z dobra drugiej osoby, kiedy uznana jest jej godność, gdy doceniane są jej zdolności i jej dobre dzieła. Jest to niemożliwe dla tego, kto zawsze musi się porównywać lub współzawodniczyć z innymi, nawet ze swym współmałżonkiem, aż po potajemną radość z powodu jego czy jej porażek." (AL.109)

    Bardzo smutny typ człowieka został przytoczony przez papieża. Czyż nie tragiczna postacią jest ten, który tak bardzo siebie nie kocha, że całe dobro musi być kierowane tylko w jego stronę? Z kolei poruszenie światopoglądu danej osoby, czyli zburzenie fałszu w jakim żyje i złudzeń nie może się odbyć bez ogromnej porcji miłości, bo jeszcze bardziej urośnie w jej Glowie poczucie niesprawiedliwości wobec jej samej.


      MIŁOŚĆ WSZYSTKO ZNOSI

    „Po pierwsze mowa tu o tym, że miłość „wszystko znosi" (panta stegei). Różni się to od „nie bierze pod uwagę zła", bo wyrażenie to związane jest z używaniem języka. Może ono oznaczać „zachowanie milczenia" o tym, co może być negatywnego w drugiej osobie. Pociąga to za sobą ograniczenie sądu, pohamowanie skłonności do rzucania surowych i bezwzględnych potępień: „nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni". (AL.112)

    Jeżeli decyduję się miłować daną osobę to nie po to, aby ją pozmieniać tak, aby nam było łatwiej ją miłować. A gdy nie uda nam się jej zmienić to potępiamy każde jej zachowanie. Miłujmy pomimo tego, że inni nie chcą być lepszymi, bo to może być tylko nasze subiektywne zdanie, albo coś czego bez przezywania każdej chwili w ciele danej osoby nie będziemy w stanie pojąć. Nie oznacza to, że pozwolimy siebie krzywdzić, albo przestaniemy się troszczyć, bo my też mamy być kochani, a nie maltretowani.


      MIŁOŚĆ WSZYSTKIEMU WIERZY

    „Panta pisteuei: „wszystkiemu wierzy". Z uwagi na kontekst nie należy rozumieć tej „wiary" w sensie teologicznym, ale w zwykłym rozumieniu „zaufania". Nie chodzi tylko o wyzbycie się podejrzeń, że drugi kłamie lub oszukuje. To podstawowe zaufanie rozpoznaje światło rozpalone przez Boga, które ukrywa się za ciemnością, lub żar, który wciąż płonie pod popiołem." (AL.114)

    Każda próba kontroli ogranicza zaufanie i relacje wolności.

    Spójrzmy na drugiego człowieka tak jakbyśmy chcieli, aby patrzono na nas.

    Czy każdy nasz gest coś oznacza? Czy czasami po prostu wegetujemy?

    Jeżeli będziemy ze sobą szczerzy to zaufanie nie będzie przykra koniecznością, ale ogromną przyjemnością, ze spokoju jakim możemy się cieszyć wspólnie.

      MIŁOŚĆ WE WSZYSTKIM POKŁADA NADZIEJĘ

    „Panta elpizei: nie lęka się przyszłości. W połączeniu ze słowem poprzednim wskazuje na kogoś, kto wie, że drugi może się zmienić. Zawsze wierzy, że możliwe jest dojrzewanie, niespodziewany wybuch piękna, że najbardziej ukryte potencjalności jego istoty kiedyś wydadzą pierwsze pędy." (AL.116)

    Najbardziej utarty zwrot w języku polskim „nadzieja matką głupich". Posługują się nim ludzie, którzy zwodzą innych, aby nie przyjmować pełnej odpowiedzialności za swoje decyzje, nie chcą sami być zwodzeni, więc nie żywią nadziei wobec innych.

    W miłości nie ma miejsca na takie naigrywanie się z czyjegoś zaufania, bo po utracie zaufania rujnuje się cała drabina starań, którą do tej pory pokonaliśmy. Pokładanie nadziei jest ogromnym szczęściem, odwzajemnione buduje wiarę w siebie partnera.


      MIŁOŚĆ WSZYSTKO PRZETRZYMA

    „Panta hypomenei oznacza, że z nastawieniem pozytywnym znosi wszelkie przeciwności. Oznacza bycie wytrwałym w środowisku nieprzyjaznym. Oznacza nie tylko tolerowanie pewnych rzeczy irytujących, ale coś szerszego: dynamiczną i stałą odporność, zdolną do pokonywania wszelkich wyzwań. Jest to miłość mimo wszystko, nawet wtedy, gdy wszystko wokół zachęca do czegoś innego. Ukazuje pewną dozę upartego heroizmu, siły wobec wszelkich nurtów negatywnych, opcję na rzecz dobra, której nic nie może zniszczyć. Przypomina mi to słowa Martina Luthera Kinga, kiedy podkreślał decyzję braterskiej miłości, nawet pośród najgorszych prześladowań i upokorzeń: „Osoba, która cię nienawidzi najbardziej, ma w sobie jakieś dobro. Także naród, który was nienawidzi najbardziej, ma w sobie jakieś dobro. Także rasa, która was nienawidzi najbardziej, ma w sobie jakieś dobro. A gdy dojdziesz do tego, że spojrzysz w oblicze każdego człowieka i widzisz głęboko w nim to, co religia nazywa «obrazem Boga», to zaczynasz go kochać mimo wszystko. Bez względu na to, co robi, widzisz w nim obraz Boga. Istnieje element dobra, którego nigdy nie można się wyzbyć. [...] Inny sposób miłowania nieprzyjaciół pojawia się wówczas, gdy nadarzy się okazja, aby pokonać wroga, a jest to czas, kiedy nie wolno tobie tego uczynić. [...] Kiedy wzniesiesz się do poziomu miłości, do jej wielkiego piękna i mocy, to chcesz jedynie pokonać złe systemy." (AL.118)




    Oceń ten wpis:
    Apostołowie codzienności
    Moja przygoda misyjna
     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    niedziela, 23, wrzesień 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.