Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    Jasna Góra - tak daleka choć tak bliska

    jasna-gora-maryja

    Obecność mamy jest czymś tak oczywistym dla każdego dziecka, że nie trzeba szczególnie zatrzymywać się nad tą relacją. Sprawy komplikują się wtedy gdy nie jesteś długo wyczekiwanym dzieckiem kochających się małżonków, a Twoje przyjście na świat ma wywrócić życie wielu ludzi do góry nogami. Nic więc dziwnego, że wychodząc z takiej rodziny, patrzenie na Maryję jako na Matkę nie przyszło mi z łatwością, mimo że wzrastałam w cieniu jej jasnogórskiego domu. 

    Od najmłodszych lat babcia uczyła mnie maryjnych pieśni czy modlitwy różańcowej. To babcia zaprowadziła na pierwsze nabożeństwo majowe, kiedy to 5 letnia dziewczynka odśpiewywała tylko "módl się za nami", bo tyle rozumiała ze wszystkich skomplikowanych wezwań litanii loretańskiej. Dziadkowie na spacery zabierali mnie na Jasną Górę. W drodze alejami były lody, rurki z kremem, ale finałem spaceru zawsze zawierzenie w Kaplicy Cudownego Obrazu. Pamiętam pierwszą wizytę w tym wyjątkowym miejscu kiedy wielkimi oczami patrzyłam na obraz nie zwracając uwagi na nic innego. Jej spojrzenie było hipnotyzujące, przeszywające, ale zarazem wyrozumiałe i ciepłe. "Pani ze zdjęcia" jak wtedy myślałam była piękna i zazdrościłam Jej synowi, że ona trzyma Go w rękach. Tęskniłam za takim przytuleniem ze strony własnej mamy i nie rozumiałam dlaczego jedne dzieci mają takich rodziców, a inne nie. Czas szkolny niczego w tej materii nie ułatwiał. Przychodziły akademie z okazji Dnia Matki, festyny rodzinne. To wszystko potęgowało moją złość i ból, że moi rodzice mnie nie chcieli. Z drugiej strony była też wielka miłość i wdzięczność, że są drudzy rodzice - dziadkowie i to oni troszczyli się o to, żebym wzrastała w łasce u Boga i ludzi. Po I komunii św. i śmierci dziadka zostałyśmy z babcią same i jako 9-letnia dziewczynka zrozumiałam, że muszę być grzeczna, dobrze się uczyć, wygrywać w szkolnych konkursach... Wszystko po to, żeby babci nie było ze mną trudno i żeby była ze mnie dumna. Ona cały czas powtarzała jednak, że nikomu niczego nie muszę udowadniać, bo ona kocha mnie bezwarunkowo i jest jeszcze Maryja, dla której jestem umiłowaną córeczką. Nie wiedziałam dlaczego babcia z takim uporem maniaka mi to powtarza, ale wierzyłam, że skoro tak mówi, to tak rzeczywiście jest. Wciąż chodziłyśmy na Apele Jasnogórskie, odmawiałyśmy różaniec i patrzyłyśmy w spojrzenie Czarnej Madonny z częstochowskiej ikony. Tak było przez lata. Po bierzmowaniu kiedy moja wiara ugruntowała się, stała się bardziej rozumowa niż emocjonalna, uświadomiłam sobie, że mimo iż zawsze fizycznie byłam blisko jasnogórskiego klasztoru to duchowo ta Maryja mnie ni ziębiła ni parzyła. Była mi po prostu obojętna. Nie czułam ani jej szczególnej opieki, ani miłości, ani tego, że jest dla mnie matką. Chciałam to zmienić, bo nie wyobrażałam sobie, żeby dłużej trwać jedynie w takiej powierzchownej relacji z Nią. Albo wchodzisz w coś na 100% albo nie wchodź w cale. Z pomocą pogłębiania tej zażyłości z Matką Bożą przyszła formacja w Ruchu Światło-Życie, gdzie drogowskaz Niepokalana pokazał mi Maryję w zupełnie nowym świetle. Maryja jawiła się mi nie tyle jako Matka, do której było mi daleko, ale jako kobieta, jaką chciałabym kiedyś być. Kobieta świadoma zadania do jakiego wybrał ją Bóg. To kapitalne wiedzieć, że jesteś zaproszony do takiego czy innego dzieła i że Pan Cię chce w nim widzieć. To zaszczyt! Kobieta, która jest konkretna. Nie takie lelum polelum. Nie wiem, zastanowię się, daj mi czas, pomyślę, wrócimy do tematu. Nie! Konkret: Niech mi się stanie według Twego słowa. Kobieta,  która świetnie wywiązywała się z roli zony, matki, gospodyni domu. Fenomenalnie będzie kiedyś tak wzorowo wypełniać te obowiązki z myślą, że Maryja nie jest Panią z obrazu jak myślałam za dziecka, ale jest konkretną kobietą, która musiała zmagać się z tymi samymi wyzwaniami co dzisiejsze kobiety. I na koniec najlepsze, kobieta, która zasłużyła na niebo. Została wzięta do nieba z duszą i ciałem, jej ciało było tak czyste, tak święte, że Bóg wziął je do nieba. W świecie, w którym tak często patrzy  się na kobietę przez pryzmat tego w co jest ubrana, jakie ma ciało, co ma do zaoferowania od strony fizycznej, Maryja jest dla mnie wzorem kobiety, która jest piękna, ale która nie musi tego udowadniać, przesadnie eksponować. Świetny przykład do naśladowania. Wszystko mi się zaczęło zgadzać. Bo kim jest matka? To ktoś do kogo jesteśmy podobni, albo do którego podobni być chcemy. To w tamtym czasie uświadomiłam sobie, że chcę mieć taką Matkę. 

    Po latach kiedy zaczynałam o tym zapominać, albo na chwilę traciłam mój autorytet z oczu Jej Syn, znów zaczął mi o Niej przypominać. Choćby przez zaproszenie do zaangażowania w dzieło Światowych Dni Młodzieży.

    Oceń ten wpis:
    Gdzie Ci mężczyźni?
    Muzyka pomaga nam budować silne więzi
     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    piątek, 16, listopad 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.