Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    Miłosierdzie

    Kaplica Chrystusa Sługi na Kopiej Górce.
    Trwał weekend majowy, kolejny dzień wolny od uczelni, a ja siedziałam w domu i ,,próbowałam pisać magisterkę". W tym czasie trwał wyjazd studencki w górach, nad którym się zastanawiałam. Powiem szczerze, że nie mogłam wysiedzieć w domu... przecież studia kończę dopiero za rok, jest przecież wolne - magisterka i kolejna książka o słudze Bożym Franciszku Blachnickim mogą poczekać. Coś mnie ciągnęło, żeby pojechać właśnie na ten wyjazd do Krościenka - konkretnie do tej miejscowości. Nie wiem, czy mieliście kiedyś takie uczucie, że coś Cię zwyczajnie pcha, żeby gdzieś pojechać, że masz wrażenie, że powinieneś tam być i to jest silniejsze od Ciebie – ja właśnie wtedy tego doświadczyłam. Przypomniałam też sobie wtedy słowa papieża Franciszka, które powiedział podczas Światowych Dni Młodzieży : "Wstań z kanapy!" Naprawdę, warto wstać z kanapy i zaryzykować! Wypłynąć na głębie! Ojciec Święty nie powiedział tych słów od tak !

    Zanim zdecydowałam się na wyjazd rekolekcyjny napisałam też (do tej pory nie wiem czemu akurat wtedy do niego napisałam) do mojego kolegi, czy jest w górach. Okazało się, że jest już od jakiegoś czasu na praktykach w tej samej miejscowości, w której odbywały się rekolekcje studenckie! Powiedział, że mogę też do niego przyjechać, a przenocować za darmo w samym centrum Ruchu Światło-Życie – miejscu niezwykle ważnym dla każdego oazowicza! Dla mnie był to ewidentnie znak, żeby po prostu JECHAĆ, nie zastanawiać się tylko jechać! Jednak po drodze nie obyło się bez przygód, ale właśnie wtedy doświadczyłam namacalnie Jego miłosierdzia, Jego troski o swoje dziecko. Kiedy dotarłam już do Krakowa, chciałam pobrać pieniądze z karty bankomatowej. Wyskoczył błąd – okazało się, że dzień wcześniej karta straciła ważność, a nie miałam przy sobie nowej karty. Całą gotówkę wydałam na bilet do Krakowa. Zostałam wtedy zupełnie bez pieniędzy. Jadąc pociągiem do Krakowa spotkałam moją koleżankę ze studiów – siedziała przedział obok (sam pociąg miał z kilkanaście wagonów), która też jechała na wyjazd studencki, ale do innej miejscowości. Po sytuacji z bankomatem, zaczęłam szukać Izy po dworcu autobusowym. Koleżanka zmierzała już wtedy do autobusu, ale udało mi się ją dogonić i pożyczyła mi pieniądze, dzięki którym dotarłam do Krościenka. Kiedy dotarłam na miejsce, akurat zdążyłam na Msze Świętą i odbywającą się po niej adorację .Wtedy uświadomiłam sobie, że taka jest właśnie nasza droga wiary – krocząc po różnych stromych pagórkach, przeciwnościach, na końcu tej drogi wtulamy się w ramiona kochającego Ojca. Miesiąc po tym wydarzeniu coraz bardziej zaczynam dostrzegać jak On jest Miłosierny! Widzę owoce tego wszystkiego. To właśnie poprzez ogołocenie, kiedy zostałam zupełnie bez pieniędzy, poprzez taką sytuację gdy byłam zupełnie bezradna - On przyszedł do mnie posługując się moją koleżanką. Do tej pory zastanawiam się co bym zrobiła, gdybym nie spotkała wtedy Izy w pociągu. Zarówno wyjazd ze studentami jak i późniejszy pobyt na Kopiej Górce był dla mnie czasem odkrywania Boga i Jego Miłości do mnie na nowo.


    Oceń ten wpis:
    Weekend Pełen Łaski
    Gruzja do tańca, ale czy różańca?

    Related Posts

     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    sobota, 23, czerwiec 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.