Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    Moje bierzmowanie

    Gdy zaczynałam naukę w gimnazjum, na lekcji religii padło słowo „bierzmowanie". W tamtej chwili tak naprawdę wiedziałam tylko tyle, że to sakrament - nic więcej. Gdy było coraz bliżej do rozpoczęcia przygotowań, zaczęłam dopytywać księdza, czym ono jest i co mi da. Po wysłuchaniu go i szperaniu w internecie zaczęłam być niecierpliwa. W głębi serca czułam, że czeka mnie coś niesamowitego.

    Przygotowanie przyszło razem z trzecią klasą gimnazjum. Dostaliśmy kartki na podpisy księdza za udział we Mszy Świętej, różnych konferencjach i wydarzeniach w Kościele. Większość moich rówieśników podeszła do tego z niechęcią lub obojętnością. Niektórzy byli oburzeni, że będą musieli chodzić na cokolwiek. Twierdzili nawet, że ksiądz trochę przesadza. Ja się zawsze zastanawiałam o co im chodzi. Przecież czas, który spędzą w kościele na Mszy św. czy konferencji zmarnowaliby na siedzenie przed komputerem albo chodzenie bez celu z kumplami po dzielnicy. Godzina to tak niewiele! Ja osobiście byłam bardzo zadowolona, że będę mogła rozwijać swoją wiarę.

    Przygotowanie polegało na uczestnictwie we Mszy Świętej co niedziela i w święta, w konferencjach, które odbywały się raz w miesiącu i oczywiście udziale w uroczystościach w parafii. Dopełnieniem tego wszystkiego był wkład własny, czyli modlitwa, sakrament pokuty. Ja dodałam sobie jeszcze rozmowy z księdzem. Były bardzo pomocne, budujące i rozwiewały wszelkie wątpliwości.

    Oczywiście nie wszystko wyglądało tak pięknie. Bo gdy człowiek zaczyna zbliżać się jeszcze bardziej do Pana Boga, zły duch próbuje w tym przeszkodzić. Miesza w głowie człowieka. I u mnie tak było. Był czas, gdy nie umiałam się skupić na Mszy, wszystko mnie rozpraszało. Odkładałam modlitwę „na później", spowiedź również. Po pewnym czasie postanowiłam porozmawiać o tym z księdzem, choć po drodze pojawiały się myśli żeby z tego zrezygnować. Rozmowa okazała się krokiem naprzód. Po niej i po wspólnej modlitwie moje roztargnienie, rozproszenie zniknęło. Mogłam dalej w spokoju się przygotowywać.

    Tak wiele zależy od naszego podejścia. Tak wiele zależy od tego, czy otworzymy swoje serce i umysł na Pana Boga. Wielu młodych przyjmuje sakrament bierzmowania tylko po to, aby mieć możliwość bycia rodzicem chrzestnym lub móc zawrzeć w przyszłości sakrament małżeństwa. Niektórzy przychodzili tylko na sam koniec Mszy Świętej, aby zdobyć podpis. Inni podpis podrabiali albo podpisywali sobie kartki sami. Tylko po co? Przecież nikt ich nie zmuszał do przyjęcia sakramentu. Ksiądz przecież wiedział o tych oszustwach i był zmuszony wyciągać konsekwencje. Szkoda, że wtedy nie zdawali sobie sprawy, że wraz z bierzmowaniem dostają coś niesamowitego.

    Bierzmowanie jak i przygotowanie do niego jest bardzo ważne. Kilku moich rówieśników zaczęło się nawracać, a wcześniej twierdzili, że Bóg nie jest im do niczego potrzebny, tak jak i bierzmowanie.

    Przez całe życie człowiek dostaje szanse od Pana Boga. Bierzmowanie i czas przygotowania jest właśnie taką szansą. Można wiele zyskać. Miłość jest największym darem jakim Bóg mógł obdarzyć człowieka. Wystarczy tylko ją przyjąć.

    Oceń ten wpis:
    Nigdy nie jest za późno
    Spotkanie
     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    sobota, 24, luty 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.