Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    Moje spojrzenie na słowa Ojca Świętego Franciszka

    pope-francis-1784304

    My, młodzi ludzie, potrzebujemy autorytetów. Dla mnie jednym z największych niewątpliwie jest Papież Franciszek. Jego słynne zdanie cytowane teraz wszędzie, abyśmy zeszli z kanap i założyli wyczynowe buty zostały po Światowych Dniach Młodzieży w sercach ludzi po dziś dzień. Dlaczego wydaje mi się, że Papież Franciszek jest tak bliski młodzieży?

    Odpowiedź moim zdaniem jest jednoznaczna. Prostota. Do ludzi, podczas spotkań, a zwłaszcza do młodzieży zwraca się w sposób szczególny, ponieważ wie, że przyszłość Kościoła, który tworzymy jest w naszych rękach. Nie chce tylko Nas uczyć teologicznych regułek, chociaż wiadomo, że bez zrozumienia istoty wiary, nie można nawiązać większej relacji z Bogiem. Nie będzie tego „fundamentu, na którym będziemy mogli zbudować nasz dom" (Mt 7,21 24-29). Papież zwraca się do nas w prostych, zrozumiałych dla każdego słowach. Poprzez nie, chce pokazać nam piękno naszej wiary, a przede wszystkim Miłosierdzie, jakim zostaliśmy obdarzeni od naszego Ojca. Pokazać, że tak naprawdę fundamentem naszej wiary chrześcijańskiej jest miłość do bliźniego, niezależnie od tego jak on wygląda i jaki ma status społeczny. Bóg kocha każdego człowieka, mnie jak i Ciebie tak samo.

    Wiele spotkań lub czynów Papieża w Nas, katolikach budzi ogromny podziw, a czasem nawet kontrowersje – obmycie nóg więźniom różnych wyznań, nie tylko chrześcijanom podczas obrzędów Wielkiego Czwartku w Rzymie, no jak Papież mógł? Zwierzchnik Kościoła Katolickiego uniżył się do poziomu grzesznika? Wielu krytykuje, a Papież chce ukazać Nam oblicze chrześcijanina, jakimi powinniśmy być. Tytuły, które posiądziemy na Ziemi tutaj zostaną, a dobre uczynki weźmiemy ze sobą. Przed obliczem Boga nie powiemy „byłem prezesem banku, pozwól mi wejść do Nieba", bo On i tak się spyta, co zrobiliśmy wtedy, kiedy potrzebujący prosił nas o kupienie bułki. Boga obchodzi to jak żyliśmy, co robiliśmy dla innych i jak okazywaliśmy innym swoje człowieczeństwo.

    Podczas niedawnej audiencji generalnej w Watykanie, w której miałam zaszczyt uczestniczyć Papież mówił o sakramencie chrztu. Wspominał, że to Ojciec Niebieski sprawia, że w każdym z nas, odrodzonym przez wodę i Ducha Świętego rozbrzmiewa z nieskończoną miłością Jego głos mówiący: „Tyś jest mój Syn umiłowany". Ten głos, niedostrzegalny dla ucha, ale dobrze słyszalny sercem ludzi wierzących towarzyszy nam przez całe życie. Przez całe życie Ojciec mówi nam, że to my jesteśmy jego umiłowanymi synami i córkami. Bóg, bowiem kocha nas bardzo i nigdy nas nie pozostawia samych. Dzieje się tak od momentu chrztu. Odrodzeni, jako dzieci Boże, jesteśmy nimi na zawsze!

    Pod wpływem czasów, w jakich teraz żyjemy wielu młodych ludzi odwraca się od Kościoła. Swoją „przygodę" z Bogiem kończy w dniu sakramentu bierzmowania - jak się przyjęło – sakramentu dojrzałości wiary. Ale jaka jest dojrzałość wiary takiej osoby, która następnego dnia zapomina o tym jak wielki dar otrzymała od Boga i od Ducha Świętego, gdy do kościoła udaje się później tylko na uroczystości rodzinne? Bardzo często zastanawiam się jak wygląda życie takich osób. Ja, wychowana w rodzinie katolickiej, nie wyobrażam sobie niedzieli bez Mszy Świętej, dnia bez modlitwy. Dla mnie, osoby, która w jakiś sposób otworzyła się na działanie Ducha Świętego, w tym momencie jest to coś normalnego. Przynajmniej raz w tygodniu idę do kościoła nie po to, by wysiedzieć te godzinę i nie dlatego, że babcia tak mnie nauczyła. Ja wręcz biegnę do kościoła z tęsknotą. Odwiedzam kogoś, kogo naprawdę kocham i wiem, że Ojciec też kocha mnie taką, jaka jestem i czeka na to spotkanie ze mną, i jeśli nie pojawię się tam w niedzielę, to nie jestem na przegranym miejscu, bo Bóg czeka na Nas w każdym momencie naszego życia. Naszą relację z Bogiem wzmacnia też modlitwa, bo czym byłaby relacja z najlepszym przyjacielem bez rozmowy?

    Odbywający się w tym roku synod biskupi na temat młodzieży jest idealnym momentem do wyrażenia swojej opinii na temat tego, co nas boli i co nie podoba nam się w funkcjonowaniu Kościoła, tylko, kto ma odpowiadać na te pytania? Młodzież zaangażowana, która ma relacje z Bogiem i jest prawdziwymi świadkami wiary i miłości Boga wobec człowieka? Moim zdaniem powinniśmy wysłuchać tej drugiej strony. Ludzi, którzy nie poczuli powołania do wsłuchania się w jego naukę i jak na razie nie otworzyli się na pełnię miłości, jaką Pan Bóg ma nam do zaoferowania. On cały czas czeka. Fakt, że ktoś nie wierzy w Boga, nie znaczy, że Bóg nie wierzy w niego. Sam Papież zachęcą nas do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu, jakim będzie synod, by opowiedzieć o swoim doświadczeniu z kościołem tylko, kto z „wierzących niepraktykujących" i niewierzących odważy się odpowiedzieć na jego zaproszenie? 

    Oceń ten wpis:
    Centralna Oaza Matka - Krościenko
    Psalm Dawidowy
     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    piątek, 16, listopad 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.