Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    Patrzymy sercem! - kilka słów o pracy z niepełnosprawnymi

    hospice-1750928_1920

    Swoją przygodę z osobami niepełnosprawnymi rozpoczęłam będąc w liceum, dzięki księdzu, który uczył mnie wówczas religii. Zaczęło się od zwykłej ciekawości – jak wygląda ich życie, kim są, a także od chęci przekonania się czy „dam radę", czy zamiast wsparcia nie będę okazywała im litości.

    Zawsze chciałam pomagać innym i wolontariat w stowarzyszeniu dawał mi właśnie taką szansę. Na pierwsze spotkanie szłam przerażona, ale i jednoczenie bardzo podekscytowana. Nie wiedziałam do końca czego mam się spodziewać. Nie wiedziałam jak się zachowam w tej nowej dla mnie sytuacji, jak osoby z niepełnosprawnością zareagują na mnie, czy będę potrafiła z nimi normalnie rozmawiać, bez współczucia i litości. W głowie miałam milion myśli. Jak się okazało, wszystkie moje obawy były bezpodstawne, a strach, który mi towarzyszył miął już po niespełna 5 pierwszych minutach spotkania z nimi. Ci ludzie maja w sobie tyle ciepła, serdeczności i radości, że zarażają nimi innych. Tak bardzo cieszyli się ze pojawił się u nich ktoś nowy - ktoś, kogo będą mogli poznać, porozmawiać, że uśmiech nie schodził im z twarzy przez całe półtorej godziny.

    Co tygodniowe spotkania, wyjazdy wakacyjne, obcowanie z ludźmi z niepełnosprawnością spowodowało, że zaczęło się coś we mnie zmieniać. Wolontariat był dla mnie inspiracją do podjęcia studiów związanych właśnie z pracą z osobami niepełnosprawnymi. W tej chwili, na co dzień pracuję z dziećmi niepełnosprawnymi. Jestem wychowawcą w zespole edukacyjno-terapeutycznym dla uczniów z autyzmem w jednej z łódzkich szkół specjalnych. Praca z dzieciakami niepełnosprawnymi jest trudna, wymaga wiele cierpliwości, empatii. Jest nieprzewidywalna i wymaga ogromnego skupienia. Ale jest to też praca, która pozwala mi spełniać się w tym co daje mi radość. Dzieciaki są niesamowite! Każde z nich jest inne. Każde wyjątkowe. Są szczere, nie boją się okazywać uczuć. Wszystkie są radosne i tą radością i uśmiechem obdarowują wszystkich dookoła. A patrzenie jak pokonują własne ograniczenia, osiągają sukcesy, spełniają marzenia sprawia, że chce się dalej robić to co się robi. Lepszej pracy nie mogłam sobie wymarzyć.

    Praca z niepełnosprawnymi sprawiła, że uświadomiłam sobie, iż każdego dnia powinnam dziękować Bogu za to co mam: że jestem zdrowa, mam dwie ręce, dwie nogi, że jestem samodzielna. Codzienne obcowanie z tymi ludźmi pokazuje mi jak z pokorą przyjmować pomoc od drugiego człowieka. Przyjmowanie bezinteresownej pomocy jest bardzo trudne - każdy z nas chciałby być samodzielny, sam ze wszystkim sobie radzić, być niezależny – nikt nie chce „litości". Ci ludzie, każdego dnia, w wielu sytuacjach (z boku wydawać by się mogło prozaicznych) zmuszeni są do przyjmowania pomocy od innych. Często muszą przełamać swój wstyd, skrępowanie, zażenowanie sytuacją, gdy np.: nie są w stanie samodzielnie skorzystać z toalety czy też samodzielnie wytrzeć śliny, ociekającej im po brodzie. Jednak każdą otrzymaną pomoc przyjmują z pokorą i są za nią bardzo wdzięczni. Wiedzą, że bez pomocy drugiego człowiek sobie nie poradzą. Tak też jest i w naszym życiu – nikt z nas nie jest w stanie ze wszystkim poradzić sobie sam. Nie bójmy się prosić o pomoc. Nie bójmy się jej przyjmować.

    Praca dziećmi niepełnosprawnymi, jak i obcowanie na co dzień z osobami z dysfunkcjami różnego rodzaju, każdego dnia przybliża mnie do Boga. Ludzie z niepełnosprawnością pokazują mi, jak cieszyć się z drobiazgów, na które my w ciągłym zabieganiu nawet nie zwracamy uwagi. Dostrzegajmy każdego dnia, te drobne gesty, czyny i słowa, których tak na prawdę wokół nas jest mnóstwo. Cieszmy się nimi. Bądźmy wdzięczni, za każde dobre słowo, gest pomocy. Za każdy uśmiech, przytulenie, uścisk dłoni. To są drobne gesty, czyny, a jakże ważne w naszym codziennym życiu. Każdy z nas ich potrzebuje! Często to właśnie niepełnosprawni pokazują nam, jak dostrzegać to, czego na co dzień nie widzimy. Jak dostrzegać Boga w drugim człowieku. Skupiać się na jego zaletach, a nie wadach. Nie oceniać, tylko patrzeć na wnętrze. Bo jak powiedział Antoine de Saint-Exupéry „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Nie jest istotne to, czy ktoś jeździ na wózku, ma zespół Downa, jest upośledzony umysłowo, czy ma zdeformowaną twarz - liczy się to jakim Człowiekiem jest w środku! Nie patrzmy na bliźniego przez pryzmat jego niepełnosprawności – kierujmy się miłością i akceptujmy go takim, jaki jest. Patrzmy sercem!

    Kiedyś wydawało mi się, że poprzez swoją pracę jako wolontariusz, poświęcanie niepełnosprawnym czasu, wspólne wyjazdy, po prostu bycie z nimi, to ja więcej im ofiaruję. Myliłam się i bardzo szybko zmieniłam myślenie. Dziś wiem, że to, ile ja otrzymałam od osób niepełnosprawnych jest nie do porównania z tym, ile oni otrzymali ode mnie. Począwszy od tego, że nauczyli mnie akceptować siebie taką jak jestem, po naukę radości z małych rzeczy, gestów, radości z obecności drugiego człowieka. Nauczyli mnie otwartości na ludzi, ich problemy, trudności – otwartości na ich świat, przyjmowania bezinteresownej pomocy od drugiego człowieka, a także bezinteresownego pomagania innym i wdzięczności za to co mam. Ale przede wszystkim przybliżyli mnie do Boga! Nauczyli mnie jak kochać! Kochać Boga i drugiego człowieka. I za to wszystko jestem im bardzo, bardzo wdzięczna!

    Praca z niepełnosprawnymi, zarówno jako wolontariusz jak i teraz, jako nauczyciel, pokazała mi coś jeszcze. Utwierdza mnie w wierze w drugiego człowieka. W tym, że są na świecie fantastyczni ludzie, którzy bezinteresownie potrafią pomagać. Którzy, potrafią poświęcić siebie, swój czas dla innych. Dzielić się tym, co mają w sobie najlepszego, najpiękniejszego i najcenniejszego – samym sobą. Dzięki pracy z niepełnosprawnymi poznałam wielu cudownych ludzi o wielkich sercach. Ludzi, dla których liczyć się w życiu coś więcej. Ludzi wartościowych, pełnych dobroci, miłości do drugiego człowieka i Bożej radości!

    Pamiętajcie, że niepełnosprawni nie oczekują od nas wiele – oni chcą po prostu z nami być. A dając im tak nie wiele, możemy zyskać dużo, dużo więcej, bo dane dobro zawsze do nas wraca z podwójna siłą!

     
    Oceń ten wpis:
    Z Bogiem z wielkim mieście
    Moja przygoda z Pismem Świętym
     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    niedziela, 19, sierpień 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.