Login to your account

Login *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz swoje konto

Pola oznaczone * są obowiązkowe..
Imię i nazwisko *
Login *
Hasło *
Powtórz hasło *
Email *
Powtórz email *
Antyspam *

    Ambona młodych

    To miejsce czeka na Ciebie! Zarejestruj się i bądź prawdziwym redaktorem :-)
    Stwórz swój profil i umieszczaj na nim artykuły w czterech kategoriach: Oto Ja; Kościół; Świat; Rodzina.
    Podziel się swoim zdaniem z innymi!

    Do Jezusa przez Maryję

    sandals-4563
    Suwałki – Wilno. 250 kilometrów. 10 dni rekolekcji w drodze. W roku 2017 drugi raz podjęłam się tego trudu. Był to dla mnie bardzo intensywny czas zmagania się ze swoimi słabościami nie tylko fizycznymi, ale – przede wszystkim – duchowymi. Zeszłam z kanapy, wyszłam ze swojej strefy komfortu, aby odkurzyć nieco swoje relacje z Bogiem i otworzyć się na drugiego człowieka. Na szczęście nie byłam sama – towarzyszyła mi moja młodsza siostra Teresa, która zdecydowanie lepiej „ogarniała ten system" :)

    Co najbardziej utkwiło mi w pamięci? Uśmiechnięte, pomimo zmęczenia, twarze pielgrzymkowych Sióstr i Braci. Ich energia, którą niejednokrotnie mnie zarażali. Bracia, którzy zaoferowali się nieść mój plecak, gdy brakowało mi już sił. Siostra, która otoczyła mnie swą troską i opieką, gdy zrobiło mi się słabo. To właśnie na tej trasie doświadczyłam żywego, radosnego, otwartego i niezmordowanego Kościoła, który na co dzień może gdzieś się chowa. Mimo, że Teresa szła w grupie żółtej, a ja w niebieskiej, czułam się bezpiecznie wśród swoich „Smerfów", choć nikogo z nich wcześniej nie znałam.

    Uderzająca jest również życzliwość naszych Sąsiadów - Litwinów, szczególnie tych mieszkających bliżej Wilna i będących pochodzenia polskiego. Mimo biedy, w której niejednokrotnie żyją, podzielili się tym, czym mieli: przyszykowali wspaniałe poczęstunki, zapraszali na nocleg albo chociaż zezwalali na umycie się. Ich dobroć, szczodrość i otwartość jest niezwykle wzruszająca. Oni sami też bardzo przeżywali te spotkania – niejednokrotnie w oczach tych ludzi, szczególnie starszych, zabłysły łzy, które potem ściekały im po policzkach, ale nie były powodem wstydu. Były natomiast bardzo wymowne. Myślę, że wyrażało się w ich zarówno szczęście, że mogli nas przyjąć, wdzięczność za wspólnie spędzony czas, ale również smutek, żal, troskę i prośbę o zaniesienie ich intencji do tronu Matki Miłosierdzia.

    Mimo wielkiego wsparcia, jakie otrzymywałam od swoich Towarzyszy, te dziesięć dni było dla mnie bardzo trudnym czasem. Nie należę do osób wytrzymałych, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym, więc ogromne zmęczenie szybko zaczęło dawać mi się we znaki. Powiedziałam nawet sobie, że w przyszłym roku na pewno nie pójdę. Tym bardziej, że podczas pielgrzymki nie udało mi się uzyskać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, więc niejako moje modlitwy nie zostały wysłuchane. Co się więc stało, że jednak zdecydowałam się pójść raz jeszcze? W ciągu ostatniego roku wielokrotnie przekonywałam się o tym, że Pan Bóg wie lepiej i wszystkim odpowiednio kieruje:) Moim jednym zadaniem jest cierpliwość i zaufanie. Nie idzie mi to najlepiej, ale przecież „moc w słabości się doskonali!" Ponadto potrzebuję takiego czasu sam na sam z Bogiem. W codziennej bieganinie często „odkładam Go na bok", nieraz znajduje się On na końcu listy spraw, którymi muszę się zająć. Przez to często towarzyszy mi poczucie pustki i bezsensu. Wakacje są dobrym czasem na to, żeby ogarnąć ten duchowy nieład. Na szczęście nie jestem sama:) Do Jezusa przez Maryję – wileńską Matkę Miłosierdzia!

    Oceń ten wpis:
    Przystanek Jezus
    Doświadczyłam radości spotkania żywego Boga
     

    Komentarze

    Brak komentarzy
    Already Registered? Login Here
    Gość
    niedziela, 23, wrzesień 2018
    If you'd like to register, please fill in the username, password and name fields.