[RELACJA]

Źródło: http://www.kaspersi.odkupieni.pl/

39390553 1703531276412941 1954914073409748992 o

 

Czym są Kasperiańskie Dni Młodych?

KDM to spotkanie ludzi młodych, promujące wartości chrześcijańskie. Organizowane jest przez Misjonarzy Krwi Chrystusa i wspólnotę młodych Kaspersi na terenie Sanktuarium Krwi Chrystusa w Częstochowie.

W Spotkaniu mogą uczestniczyć osoby w wieku 16–30 lat. Od osób niepełnoletnich wymagamy pisemnej zgody rodzica lub opiekuna prawnego (do pobrania na stronie przy formularzu zgłoszeniowym; podpisaną zgodę należy złożyć w recepcji w dniu przyjazdu

Uczestnicy KDM mieszkają na polu namiotowym na terenie Sanktuarium Krwi Chrystusa.

 

Dlaczego właściwie „Kasperiańskie”?

Nazwa spotkania pochodzi od imienia patrona Dni, a jednocześnie założyciela Zgromadzenia Misjonarzy Krwi Chrystusa — św. Kaspra del Bufalo. To właśnie ta postać jest dla nas inspiracją do działania.

 

Czym dla mnie są Kasperiańskie Dni Młodych?

Kochani zapraszamy Was do dzielenia się Waszymi doświadczeniami i przeżyciami z tegorocznych KDM, aby przedłużyć ten niezwykły czas i wracać do naszych źródeł, które są w Nim. Poniżej możecie przeczytać pierwsze ze świadectw, które dostaliśmy. Czekamy na następne na Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.:)

 

Lecz On rzekł: «Nie płaczcie, bo nie umarła, tylko śpi».

Łk 8, 52

Generalnie jestem typem płaczka. Gdy mi smutno – płaczę, gdy czuję się bezsilna – płaczę, gdy się wzruszę – płaczę. I gdy niemal namacalnie czuję obecność Boga, też płaczę. Dlatego bardzo bałam się, że Kasperiańskie Dni Młodych obejrzę zza szyby łez.

OK, nie chciałam przepłakać całego spotkania, ale zarezerwowałam sobie na łzy niektóre momenty. Przede wszystkim przeznaczyłam na płacz piątkowy wieczór. Chciałam, by Bóg do mnie przyszedł podczas nabożeństwa pokutnego albo, jeszcze lepiej, w czasie modlitwy wstawienniczej. Bo kiedyś uczestniczyłam w takiej modlitwie i ogarnął mnie wtedy długi, oczyszczający płacz. No więc postanowiłam, że podczas tego spotkania będzie podobnie. Pomyślałam sobie, że fajnie będzie się płakało także przy świadectwie Jaśka Meli, bo przecież tyle nieszczęścia go spotkało, że nic, tylko usiąść i zalać się łzami.

No i cóż, oczywiście Bóg pokazał mi, co myśli o moim idealnym planie. Bo po modlitwie wstawienniczej w ogóle nie chciało mi się płakać (mimo, że bardzo się starałam), lecz śpiewać i to najgłośniej jak potrafię. Podobnie było na spotkaniu z Jaśkiem i innych punktach programu, które miałam zamiar przepłakać.

Ale żeby nie było zbyt słonecznie, to oczywiście te łzy musiały mi polecieć. Było to na sobotniej Mszy Świętej. Czułam łzy w gardle już podczas homilii, gdy ks. Łukasz kazał nam położyć na głowie swoją dłoń i wyobrazić sobie, że to dłoń Jezusa. Później, gdy nieco się opanowałam, przyszła kolej na Komunię Świętą. Ledwo zdołałam wymówić Amen, gdy ksiądz podał mi Ciało umoczone we Krwi, a do ławki wróciłam już „po omacku”, bo nic nie widziałam przez tryskające łzy. Nie umiem podać powodu tego płaczu, ale wiem, że On był wtedy przy mnie. Czułam się fantastycznie!

Wczoraj usłyszałam takie fajne zdanie, że Musisz dostrzec cuda, żeby się działy cuda.

I te KDM-y były dla mnie cudem. Każdego dnia zdarzało się coś, co uznawałam za taki mały cud. Przez całe cztery dni czułam, jak pokonuję własne słabości, jak budzę się z letargu. Czułam tę moc, którą dostawałam z każdą kroplą Krwi Jezusa. Bo nie dość, że jestem płaczkiem, to w dodatku jestem też milczkiem, który niewiele się odzywa. Więc gdy pochodzę do grupy nieznanych mi osób i zaczynam rozmowę – to dla mnie jest cud. Albo gdy bez stresu rozmawiam z gośćmi specjalnymi – cud! Albo… na tym skończę, bo już czuję łzy pod powiekami.

Chwała Panu!

 

 

Czwartek być świetny, piątek był super, ale na to, co przeżyliśmy w sobotę, brakuje już skali! Na dobry początek dnia wysłuchaliśmy s. Tatiany Studentovej ASC, która uświadomiła nam to, o czym wszyscy wiemy, ale jakże często zapominamy: Bóg nas kocha. I to tak bardzo, że nawet nie jesteśmy sobie w stanie tego wyobrazić. Chwilę później swoje świadectwo skierowała do nas niesamowicie skromna i sympatyczna biegaczka narciarska Sylwia Jaśkowiec. Mówiła o działaniu Boga w jej życiu, o tym, jak wiara pomaga jej w życiu i sporcie, w sprawach dnia codziennego. Nie zabrakło również wspólnych zdjęć
i autografów.
Na homilii podczas Mszy świętej ks. Łukasz Tarnowski CPPS zaproponował nam ciekawe doświadczenie: wystarczy zamknąć oczy, położyć sobie dłoń na głowie i wyobrazić sobie, że jest to dłoń Jezusa. Działa ;) Po obiedzie znowu pokonywaliśmy granice swojej kreatywności podczas warsztatów, tym razem
bębniarskich, fotograficznych i majsterkowania, a następnie Kasia Krywult obudziła w nas dzieci w czasie szalonej zumby.
Wieczorem czekał nas koncert Arkadio. Raper pokazał swoje umiejętności już podczas freestylu, gdy układał rymy z wymyślanymi przez nas słowami. Arkadio stwierdził, że nie musi nas nawracać na wiarę w Boga, ale spróbuje nawrócić nas na hip-hop i, sądząc po twarzach słuchaczy, trochę mu
się to udało ;) Po Arkadio na scenie pojawił się Teatr Franciszka z Katowic, który zaprezentował nam spektakl „Tobiasz”. Przedstawiony musical o biblijnym Tobiaszu i jego ślicznej, ale niebezpiecznej żonie Sarze powodował na widowni fale śmiechu, a postacie płaczek i trzech infantylnych sióstr skradły serca wielu. Po spektaklu pojawiły się spontaniczne tańce z aktorami (oczywiście nie zabrakło tradycyjnego na KDM-ach tańca belgijskiego).
Na koniec dnia na chętnych czekało ognisko ze śpiewaniem przy akompaniamencie gitary, bębna i ukulele, na którym grał fantastyczny Kuba.
To był długi dzień. Wymagał wiele pokładów sił, ale przyniósł dużo emocji, uśmiechu i dobrych chwil.
Chwała Panu!

 

Wczoraj był niezapomniany dzień!
Po pobudce, śniadaniu oraz jutrzni, gdy brzuchy były wypełnione pysznościami, a serca Bożym pokarmem, odwiedził nas abp Grzegorz Ryś. Na spotkaniu nie zabrakło trafnych uwag, nauczania o krwi i sławnego humoru arcybiskupa.
Odwiedziła nas również s. Anna Bałchan, która onieśmieliła niejednego uczestnika swoją prostotą i wytrwałością w pomaganiu krzywdzonym i samotnym kobietom. Siostra w prostych słowach tłumaczyła, co jest w życiu ważne. Zaśpiewała też dla nas kilka piosenek i – trzeba przyznać – głos ma niczym Janis Joplin czy Oprah Winfrey.
Na Mszy Świętej homilię wygłosił ks. Krzysztof Surowaniec CPPS, dzieląc się z nami swoimi doświadczeniami działania krwi Chrystusa.
Był też czas na warsztaty. Niektórzy z nas uczyli się piec ciasteczka, robić meble z palet, przeszywać ubrania, a jeszcze inni ćwiczyli kondycję swoich głosów i kreatywną zabawę.
Dzień pożegnaliśmy Drogą Krwi Chrystusa i nabożeństwem pokutnym, prowadzonym przez ks. Kubę Raczyńskiego. Była możliwość skorzystania z sakramentu spowiedzi oraz modlitwy wstawienniczej. A później, gdy mieliśmy już wszyscy czyste serca, całe sanktuarium Krwi Chrystusa rozbrzmiało pieśniami uwielbienia Boga.
Przed nami kolejny dzień, pełny ciekawych spotkań i wspólnie spędzonego czasu. Ale nade wszystko chcemy, by ta sobota po brzegi była wypełniona łaską Bożą i płynącą z Krwi Chrystusa mocą, która zelektryzuje nas i doda więcej energii niż najmocniejsze espresso.

Ta ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstaniemy…
Po udanym spotkaniu zawsze trudno jest się pożegnać. Ale zanim miało to nastąpić, czekało na nas jeszcze kilka punktów programu. Pierwszym z nich było spotkanie z Jaśkiem Melą. Chłopiec, którego historią kilkanaście lat temu żyła cała Polska, dziś jest dorosłym mężczyzną, dużo silniejszym, niż wówczas. Tę siłę zawdzięcza przede wszystkim Bogu i ciężkiej pracy, o czym opowiedział nam w swoim świadectwie.
Po emocjonującym spotkaniu z Jaśkiem poszliśmy na Mszę Świętą, gdzie już czekał na nas o. Michał Legan OSPPE, mający wygłosić niedzielną homilię.
W międzyczasie każdy kto mógł, podzielił się czymś bardzo cennym: swoją krwią. Panie pobierające krew miały cały czas sporo pracy!
A później już naprawdę trzeba było się rozstać. Niektórym uciekło kilka łez wzruszenia, ale – mamy nadzieję – spotkamy się znów za rok.
Dzięki Ci, Panie, za te cztery dni. Dzięki za wszystkich, którzy odwiedzili sanktuarium Krwi Twojego Syna, za wszystkich, którzy dali siebie inny. Dzięki za piękną pogodę, słońce i otaczające nas uśmiechy naszych sióstr i braci, z którymi połączyłeś nas Krwią Jezusa.